Poniższe strofy Juliusza Słowackiego długo nie budziły większego zainteresowania. Ale oto po niespełna półtora wieku tajemnicza wizja poetycka, tak ufna w moc słowiańskiego Papieża, poruszyła Ziemię.
"Pośród niesnasków - Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon
Dla Słowiańskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch
On śmiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu - to proch.
Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampą dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W światło - gdzie Bóg.
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud -
Jeśli rozkaże - to słońce stanie,
Bo moc - to cud.
On się już zbliża - rozdawca nowy
Globowych sił,
Cofnie się w żyłach pod jego słowy
Krew naszych żył;
W sercach się zacznie światłości Bożej
Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przezeń, to stworzy,
Bo moc to duch.
A trzebaż mocy, byśmy ten Pański
Dźwignęli świat ...
Więc oto idzie - Papież Słowiański,
Ludowy brat ...
Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon,
Hufiec aniołów-kwiatem umiata
Dla niego tron."
Po 27 latach czas zatrzymał się w miejscu tuż przed godziną 22.00. Każdy z nas po części poczuł się tak, jakby stracił własnego ojca, dziadka, kogoś niezwykle bliskiego.
W Jego życiu były momenty, które pobudzają do głębszej refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem. Z drugiej strony poznajemy wielkiego człowieka, który pomimo tylu cierpień doznanych w życiu potrafił zachować uśmiech na twarzy i cieszyć się pięknem otaczającego świata. Widzimy również człowieka, który został papieżem i pomimo tak ogromnej wagi stanowiska, które piastował przez tyle lat, pozostał bardzo skromnym, pokornym i mającym na uwadze dobro innych.